CZASOPISMO STUDENTÓW POLITECHNIKI ŚWIĘTOKRZYSKIEJ

Artykuły
Gdyby nie te karne…
W zeszłym roku w Polsce było złoto, tym razem w Wilnie udało się wywalczyć brąz. Ale i tak najważniejsza była dobra zabawa i międzynarodowa integracja…
Gospodarzem tegorocznej edycji „Friendship Games of BalticAviation Schools” był Insytut Lotnictwa przy Uniwersytecie Technicznym im. Gedymina. Na Litwę wybrała się piętnastoosobowa grupa studentów naszej uczelni pod opieką trenera mgr Wasilija Kusznira oraz Dziekana WMiBM prof. Leszka Radziszewskiego.

Naszą prawie 700 kilometrową i trwającą ponad 12h podróż rozpoczęliśmy w piątek z samego rana kierując się na północny wschód, w stronę przejścia granicznego w Budzisku. Do akademików wileńskiego uniwersytetu technicznego dotarliśmy późnym wieczorem. Nie obyło się bez odprawy technicznej, przydzielenia strojów oraz omówienia taktyki na czekające nas jutro zawody, mobilizacja była duża, co najbardziej chyba było widać po naszym trenerze…

Pierwszy wieczór na Litwie to także integracja z ekipami z Estonii i Łotwy.Językiem „urzędowym” był angielski. Nie zabrakło też nauki najprostszych słówek w rodzimych językach. Jednak to było dopiero preludium do zmagań, jakie miały nastąpić kolejnego dnia.

Po uroczystym otwarciu i wymienieniu się suwenirami czas było zacząć rywalizację. Na parkiet wyszli koszykarze naszej uczelni oraz gospodarze. Dla Litwinów krepsinis czyli koszykówka to sport narodowy, ponad wszystkie inne, dlatego ta konkurencja była dla nich szczególnie ważna. Było to widać w pierwszym meczu z nami, kiedy to od początku osiągnęli kilkupunktową przewagę i dość pewnie nas pokonali. Na usprawiedliwienie trzeba jednak dodać, że nasza reprezentacja w tym składzie spotkała się po raz pierwszy i musiała mieć czas, by się rozegrać. Kolejne dwa spotkania to nasza lepsza gra i walka do samego końca o zwycięstwa. Niestety nieudana i nie pomogła tu nawet pewna bardzo sympatyczna Estonka – Mari Helen, która tak nas polubiła, że aż zapragnęła zdobyć punkty dla Polski! Koszykówkę niespodziewanie wygrali Łotysze, którzy pokonując Litwinów sprawili największa sensację turnieju.

Co nie udało się pod koszem, zrobiliśmy pod siatką. Tym razem system rozgrywek był pucharowy. Los przydzielił nam w półfinale Estończyków i jak się później okazało był to przedwczesny finał. Obie drużyny prezentowały siatkówkę na wysokim poziomie i nie zamierzały łatwo sprzedać skóry. Pierwszy set padł łupem gości z północy, jednak później na parkiecie dominowała Politechnika. W finale czekali już Łotysze. Teoretycznie słabsi ambitnie walczyli do końca, jednak to było za mało na niesioną dopingiem naszych kibiców Politechnikę. Siatkówka zakończyła się naszym pełnym sukcesem, jak przystało przecież na naród ciągle aktualnych Mistrzów Europy z 2009 roku. Tuż po wygranym tiebreaku odtańczyliśmy taniec radości i spokojni mogliśmy udać się na obiad. Ten został podany w niecodziennym miejscu – na lotnisku.

Jak przystało na szkołę lotniczą nasi gospodarze zaprosili nas na swój „aerodrom” 20km od Wilna. Tam też miały rozegrać się 2 ostatnie konkurencje: piłka nożna i bieg na orientację. Tam też jeden szczęśliwiec miał mieć okazję zmierzyć się z własnym strachem i skoczyć ze spadochronem. Jako, że chętnych było dużo o wszystkim zadecydowało losowanie. Do skoku wytypowano jednego z nas – Damiana Lipca. Jednak ku zmartwieniu wszystkich, a chyba najbardziej samego Damiana do skoku nie doszło – zbyt silnie wiało…

W rywalizacji piłkarzy prym wiedli Estończycy, pewnie pokonując Łotyszy. W drugim półfinale spotkaliśmy się z gospodarzami. Gra była wyrównana i żadnej z drużyn nie udało się zdobyć bramki, w czym duża zasługa naszego golkipera Pawła Piotrowskiego. Czekały nas karne i tu szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy, którzy awansowali do finału. Nie sprostali w nim jednak Estończykom. Nam pozostało cieszyć się z trzeciego miejsca po zwycięstwie nad Łotyszami.

Ostatnią konkurencją był bieg na orientację. Każdy zespół dostał mapkę lotniska z zaznaczonym punktem, gdzie czekało do wykonania zadanie. Naszym pierwszym punktem było zadanie z kocem. Wszyscy musieliśmy stanąć na nim i cały czas na nim stojąc (w 15 osób!) przewrócić go na drugą stronę. Początkowo wydawało się to niewykonalne, jednak inżynierskie myślenie się przydało i sprytnie udało się tego dokonać. Śmiechu było przy tym co niemiara i z pewnością można uznać, że ta konkurencja zbliżyła nas do siebie. Po udanym wykonaniu zadania otrzymaliśmy kolejny punkt na mapie, a także kartkę z działaniem do wykonania. I tak jeszcze 4 razy musieliśmy mierzyć się z wcale niełatwymi zadaniami. Ostatnią konkurencją był dobrze nam znany Saper, tutaj w wersji realnej - na boisku. Po odnalezieniu właściwej drogi udaliśmy się biegiem na punkt startu. Jak się okazało finiszowaliśmy drudzy z czasem 52 minut, za gospodarzami, którzy z racji znajomości terenu byli niemal nie do pokonania.

W ogólnej klasyfikacji dało nam to 3 miejsca, przed Estonią, a za Łotwą i Litwą. Do zwycięzców zabrakło niewiele, gdyby dopisało nam szczęście w karnych… Medal, mimo że tylko brązowy i tak nas bardzo ucieszył. Po rozdaniu nagród wszyscy razem udali się na zasłużony posiłek, a rozmowy w kilku językach toczyły się do samego rana.

Ostatni dzień naszego pobytu na Litwie to czas przeznaczony na zwiedzanie miasta. Rozpoczęliśmy je od odwiedzenia kościoła Św. Piotra i Pawła na Antokolu. Co ciekawe ta XVII wieczna świątynia po względem architektonicznym byławzorowana na kościele w Tarłowie niedaleko Opatowa. Szczególne wrażenie zrobiło na nas wnętrze świątyni zdobione ponad 2 tysiącami rzeźb. Tam też spotkaliśmy Egidiusa – naszego przewodnika od początku pobytu, który towarzyszył nam w dalszej wędrówce po mieście. Będąc w Wilnie nie wypada nie odwiedzić cmentarza na Rossie, gdzie leży matka Marszałka Józefa Piłsudskiego oraz jego serce, a także wielu innych, zasłużonych dla Polski ludzi. Następnie udaliśmy się do Ostrej Bramy, a stamtąd urokliwymi uliczkami podążaliśmy w kierunku głównego miejskiego placu przed Katedrą Św. Stanisława i Św. Władysława. Świątynia w stylu klasycystycznym wraz z charakterystyczną wieżą zrobiły na nas duże wrażenie.

Na koniec Pan Dziekan zaprosił nas za na tradycyjne litewskie danie – zeppeliny. Czyli coś jak nasze pyzy tylko bardziej podłużne, na kształt sterowca, stąd nazwa. Zgodnie z obietnicą była to nagroda za dobry wynik w zawodach. Mając ciągle w pamięci smak zeppelina opuściliśmy wileński rynek i ostatni raz przechodząc przez Ostrą Bramę udaliśmy się do naszego autokaru.

Z żalem opuszczaliśmy Wilno. Były to niesamowite trzy dni spędzone z fajnymi ludźmi. Oprócz rywalizacji sportowej była to doskonała okazja na poznanie kultury innych krajów i nawiązanie wielu znajomości. A za rok wszyscy spotykamy się ponownie, tym razem w Rydze!

Michał Filarski

Naszą uczelnie w Wilnie reprezentowali i brązowe medali zdobyli: Magdalena Durlik, Katarzyna Pecyna, Ewelina Walkowicz, Karolina Witaszek, Michał Filarski, Wojciech Jakóbowski, Damian Lipiec, Damian Mazur, Wiktor Piechna, Paweł Piotrowski, Michał Piwowarczyk, Wiktor Suchoń, Przemysław Turczyk, Karol Zaraziński.

Zwiększ swoje szanse dzięki AIESEC

Obecna sytuacja na rynku pracy nie jest najłatwiejsza. Coraz więcej młodych ludzi studiuje na kilku kierunkach, kończy przeróżne kursy a mimo to ciągle obawia się o to, że za kilka lat będzie mieć problem ze znalezieniem pracy.


Przeglądając oferty pracy często spotykasz się z ogłoszeniem podobnym do podanego:

„Dam pracę osobie do 23 roku życia z biegłą znajomością języka angielskiego oraz drugiego na poziomie komunikatywnym. Wymagamy ponadto udokumentowanego co najmniej dwuletniego doświadczenia w sektorze B2B oraz prawa jazdy kat. B”

Czy zastanawiałeś się jak sprostać powyższym wymaganiom? Skoro tytuł magistra nie gwarantuje znalezienia wymarzonej pracy, to w takim razie co należy zrobić aby stać się dla pracodawcy atrakcyjnym kandydatem na pracownika? Czy jest to w ogóle możliwe?
Odpowiedź na to pytanie zdecydowanie brzmi: tak! Należy zadbać o to już na studiach – im wcześniej tym lepiej. Jak to zrobić? Dowiedz się jak robimy to w AIESEC!


AIESEC jest międzynarodową organizacją studencką zrzeszająca 107 krajów na świecie. AIESECerzy to ok. 50 000 studentów. W Polsce organizacja rozpoczęła działalność w 1971 roku. Od 1994 roku działa Komitet Lokalny w Kielcach.

Działalność AIESEC charakteryzuje podejmowanie się szeregu aktywności mających na celu umożliwienie rozwoju osobistego członków każdego z komitetów oraz częste kontakty z przedstawicielami wielu komitetów na świecie. Daje to szersze spojrzenie na sprawy międzykulturowości jak również daje szansę na szlifowanie umiejętności językowych. Ten ostatni aspekt zaznaczony jest w jednym z szeregu projektów - warsztaty językowe AIESEC University.

Już od 2 lat ten projekt jest ważną częścią działalności komitetu ze względu na fakt, iż w dzisiejszych czasach dobry poziom znajomości przynajmniej jednego czy dwóch języków obcych jest niezbędny aby stać się atrakcyjnym kandydatem na rynku pracy. W ostatniej edycji można było skorzystać z możliwości nauki 5 języków obcych na warsztatach prowadzonych przez native speakers np. z Włoch, Chin.

Studiujesz obecnie filologię? AIESEC to również miejsce dla Ciebie! Kontakty z praktykantami z całego świata, odwiedzającymi nasz komitet, pomogą Ci rozwijać swoje umiejętności językowe oraz stosować je w praktyce.

AIESEC Kielce jest również organizatorem odbywających się każdego roku Targów Praca Kariera Rozwój. Są one skierowane do studentów poszukujących pracy oraz możliwości rozwoju osobistego.
Jeśli chcesz zadbać o swoją przyszłość po studiach, to nasza organizacja jest właśnie dla Ciebie.

Będąc członkiem zespołu organizacyjnego projektu czy osobą zarządzającą nim, możesz nie tylko poznać wielu ciekawych ludzi, ale również zdobyć wiedzę teoretyczną i praktyczną w zakresie kierunków takich jak zarządzanie czy marketing.

Jesteś studentem innego kierunku a jednocześnie cechuje Cię ambicja, chcesz się rozwijać i posiadasz niespożytą energię? W komitecie lokalnym AIESEC Kielce czekamy właśnie na Ciebie!
Przyjdź do naszego biura na Politechnice Świętokrzyskiej (Budynek C) i podziel się z nami swoimi pomysłami lub skorzystaj z możliwości uzyskania większej ilości szczegółów dotyczących naszej pracy.

Cechą charakterystyczną naszej organizacji jest również to, że wszyscy jej członkowie to studenci. Przyjdź i poznaj wiele wspaniałych, ambitnych osób.
Można nas często spotkać tam, gdzie „coś się dzieje”!

Już niedługo będzie można usłyszeć o organizowanych przez nas imprezach czy kolejnych edycjach projektów AIESEC University oraz Targów Praca Kariera Rozwój.
W najbliższym czasie rozpocznie się AIESEC week. Jego celem będzie prowadzona przez tydzień promocja naszej organizacji. Podczas tego tygodnia członkowie AIESEC Kielce pojawią się na stanowiskach informacyjnych w większości uczelni wyższych w Kielcach, gdzie będzie można z nimi porozmawiać, jak też wypełnić aplikację w celu dołączenia do nas.
Oprócz wcześniej wymienionych aktywności będziesz mieć możliwość odbycia wielu szkoleń, między innymi z trenerami zza granicy czy pracownikami największych polskich i światowych firm, np. PwC (PricewaterhouseCooprers), Danone.


Małgorzata Białek
Dodano:15.10.2011


„MOC WYOBRAŹNI”

Studia to wyjątkowy okres dla nas wszystkich. Dzięki nim uczymy się samodzielności, kontaktu z ludźmi, zaradności. Bardzo istotna jest w tym wszystkim nasza świadomość, że te lata nigdy nie wrócą. Chęć zabawy, szaleństwa - jednak jest coś równie ważnego. Coś o czym bardzo często zapominamy, nie zdając sobie nawet sprawy jak wielką ma to moc.

Na ogół brak nam czasu dla siebie. Czasu na własne przemyślenia odnośnie naszego życia. Uczelnia, praca, imprezy…wszędzie dominuje pośpiech, przesyt ludzi ,hałas. Gdy natomiast mamy tą chwilę wolnego czasu, to z reguły spędzamy ją przed komputerem, telewizorem itp. Mówi się, że młodych ludzi(i nie tylko) najbardziej ogranicza wyobraźnia, czy też jej brak. Olbrzymią barierę w osiąganiu satysfakcji z tego co robimy i jak robimy, stawiamy sobie sami. Niesamowity wpływ na to, kim jesteśmy, kim będziemy, do czego dążymy i czy w konsekwencji udaje nam się to osiągnąć-mają nasze wyobrażenia .Otóż niewielkie zmiany w wyobraźni mają większy wpływ na życie człowieka niż najbardziej usilne zmiany tego życia. Zadajmy sobie pytanie: jak wiele czasu poświęcamy na marzenia? Przeciętny człowiek, może zareagować śmiechem, drwiną. Stwierdzić, że to zajęcie dla dzieci. Owszem - dzieci są dowodem na to, jak wiele daje radości, odprężenia owe zajęcie.

Jednak to dopiero namiastka, tego co możemy zyskać. Co jest w tym wszystkim najcenniejsze? Zapewne każdy z nas ma w sobie coś, co pragnie zmienić, z czego nie jest zadowolony. Gdzie tkwi problem? Mianowicie - najczęściej gdy rozmyślamy na te tematy, to przypominamy sobie sytuacje negatywne. Taki tok myślenia w niczym nie pomaga, wręcz przeciwnie. Wprowadza w nastrój przygnębienia, niezadowolenia. Zamiast tego powinniśmy zastanowić się i stworzyć nowe wyobrażenia. Zobaczyć siebie takimi, jakimi chcielibyśmy być. Takie sytuacje jakich pragniemy. Następnie starać się je jak najczęściej odtwarzać w pamięci. Bardzo pomoce może się okazać malowanie, fotografowanie czy też inne techniki. Pozwalają nam one na wyraziste zakodowanie w podświadomości tych obrazów, które chcemy wprowadzić w nasze życie, życie realne.
Nie musimy się martwić jak to osiągnąć. Czemu? Otóż siła działania pozytywnych wizji polega na tym, że w wyobraźni osiągamy nasze cele, realizujemy nasze marzenia. Należy tylko uważać, aby myśl nie zmieniła się w pragnienie lub przymusowe wyobrażenie. Jaki nasuwa nam się wniosek? O czym powinniśmy pamiętać?

To jedyne życie jakie mamy, dlatego warto wybrać drogę, której nie będziemy żałować.



Joanna Opałka
Dodano: 04.05.2011

BAHAMA FILMS na Malcie, czyli turystyka filmowa w Polsce

Turystyka filmowa to cieszące się rosnącą popularnością na świecie podróżowanie śladami bohaterów filmowych. Teraz także polscy fani będą mieli możliwość zobaczyć, gdzie nakręcono takie produkcje jak Gladiator, Troja, czy Monachium, a dzięki warsztatom filmowym lepiej poznać proces powstawania filmów. Wszystko za sprawą projektu „Filmowa Malta” organizowanego przez BAHAMA FILMS.

Na całym świecie turystyka filmowa to prężnie rozwijająca się gałąź przemysłu turystycznego. Wycieczki tropem bohaterów filmowych stają się coraz popularniejsze, a wiele krajów i regionów robi wszystko by przyciągnąć do siebie ekipy filmowe. Zwiedzanie plenerów, miejscowości i budynków przedstawionych w ulubionych produkcjach to możliwość przyjrzenia się im z innej perspektywy. Jeszcze ciekawsze może okazać się poszukiwanie miejsc, które w kinie odgrywały zupełnie inne lokalizacje, często znajdujące się na drugim końcu świata.

„Od kilku lat obserwujemy wzrost zainteresowania tym rodzajem turystyki w krajach zachodnich i uznaliśmy, że Polacy również powinni mieć możliwość odbycia podróży śladami swoich ulubionych filmów. Na początek wybraliśmy Maltę, która przez wiele osób z branży zwana jest Śródziemnomorskim Hollywood.” – mówi Wiktor Piątkowski, założyciel BAHAMA FILMS.

Malta to wyjątkowe miejsce na Morzu Śródziemnym. Przez ostatnie tysiąclecia wyspy były podbijane kolejno przez: Fenicjan, Kartagińczyków, Rzymian, Arabów, Normanów, joannitów, Napoleona i Wielką Brytanię. Obecnie państwo to jest członkiem Unii Europejskiej, a jego bogata historia i wszechstronna architektura sprawiają, że Malta może imitować m.in. Starożytny Rzym lub Grecję, osiemnastowieczną Francję, czy współczesne kraje arabskie.

„Filmowa Malta” to projekt skierowany do wszystkich miłośników kina szukających aktywnego wypoczynku. Podczas wyjazdu uczestnicy nie tylko zwiedzą największe zabytki Malty, w tym te wpisane na listę UNESCO, oraz miejsca związane z największymi produkcjami filmowymi, ale także odbędą intensywne warsztaty filmowe z zakresu podstaw scenariopisarstwa, reżyserii i produkcji filmowej.

BAHAMA FILMS razem z Nestor Travel jako pierwsi w Polsce przygotowali kompleksowy wyjazd filmowy. Szczegółowe informacje znajdują się na stronie www.filmowamalta.pl.



Marta Wiktorowicz
mail: marta@bahamafilms.pl
Dodano: 26.04.2011


Administracja | Statystyki | Created by Jakub Chaba | Wszelkie prawa zastrzeżone - Studentnik ® 2011